|
|
Niszczymy święta.... >> czwartek, 27 grudnia 2007 12:15:31
Święta,
wielkie przygotowania,
szykowania,
chce się żeby wszystko wypadło idealnie....
wszyscy się spieszą,
są zdenerwowani bo czas leci a tu tyle roboty...
kłutnie powstają z niczego,
wszyscy krzyczą na wszystkich,
bo przecież ma być idealnie,
nic nie może być zakurzone,
wszystko ma sie świecić
nie może zabraknąc łyżeczki na stole
barszczyk ma być ciepły,
kolędy już włączone.....
Wszystko wyszykowane bez najmniejszego błędu.....
A gdzie w tym wszystkim prawdziwe święta,
gdzie miła rodzinna atmosfera,
gdzie wspólne świateczne przygotoywania przez całą rodzine
z uśmiechem na twarzy.....
gdzie to wszystko zanikło.......
gdzie ta dobroć,
gdzie śmiechy,
gdzie ta miłośc......
Przez to, że chcemy żeby wszystko było idealne,
zapominamy o magii świąt.
Kłucimy się, spieszymy, by zdązyć ze wszystkim,
zamiast robić wszystko wspolnie z rodziną w przyjemnej atmosferze.
Nigdy wszystko nie wyjdzie idealnie
o co zreszta nie chodzi w świętach.
W tym dniu wszystcy powinni być radośni
uprzejmi,
weseli,
mili....
Gdzie są te prawdziwe święta?
Co się z nimi stało?
Bo jak narazie to kojarzą mi się tylko z krzykiem, ganianiną, pośpiechem, kłutniami i niczym innym.......
komentarze [6]
wolontariat hopsicyjny >> poniedziałek, 17 grudnia 2007 15:47:03
Wcześniejszy wiersz nie napisałam bez powodu, nie wzieło mi się to z niewiadomo czego. Od jakiegoś czasu chodze na wolontariat hospicyjny, narazie jednak tylko działam akcyjnie, bo muszę najpierw przejść kurs medyczny rzeby pomagać bezpośrednio rodzinom i chorym dzieciom. Nie moge doczekać się tego kursu. Jak narazie pomagałam w mikolajkach dla dzieci, w pakowaniu paczek i zbiorce pieniędzy. Musze przyznać, że mimo tego, że nic takiego nie robiłam, czułam się bardzo dobrze pomagając nawet w tak niewielkich rzeczach. Do domu wracam z tych spotkań bardzo rozradowana, pełna zapału i energi. Chciałam jeszcze napisać o jednym mężczyźnie, który wzruszył mnie swoim czynem. Było to podczas zbiórki pięniędzy. Podzedł do naszego stolika i wrzucając do puszki 50 zl powiedzial "ostatnio mi sie powiodło to może teraz komuś innemu się powiedzie" Ruszyły mnie te słowo. Nagle na sercu zrobiło mi się ciepło i miło. Ciesze się, że są jescze tacy ludzie....C chwila przypomina mi się on i wmyślach dziękuje mu.... i nawet nie chodzi o kwote jaką wrzucił tylko o słowo, które wypowiedział.....Dają one dużo do myślenia i są godne naśladowania......pozdrawiam
komentarze [6]
"poczekalnia śmierci" >> piątek, 14 grudnia 2007 16:43:36
jest w nich tyle radości,
tyle chęci zabawy, poznawania nowych rzeczy,
tyle ciepła, wrażliwości, sympati....
jednak ich oczy są przepełnione smutkiem....
strachem.....
budzą się rano chcąc jak najlepiej przeżyć ten dzień, ten poranek....
cieszą się z najmniejszych drobiazgów,
a z wszystki problemy przechodzą z uśmiechem....
każdy kto ich nie zna,
każdy kto ich zobaczy
uwarza że są szczęśliwymi osobami....
nie myli sie....
są to najbardziej kochające świat istotki na świecie....
nie czuja nienawiści do innych
do życia.....
wiedzą, że nie warto z nikim to czyć wojen,
że trzeba się cieśzyć tym co się ma.....
wiedzą, że każdy dzien może być ich ostatnim dniem.....
wiedzą, ze ich koniec jest co raz bliżej
a przecież są oni tacy mali.......
mają tyle życia przed sobą.......
a mimo to dalej się cieszą ukrywając smutek i strach przed końcem....
wiedzą, że w każdym momencie choroba może je zabrać.....
wiedzą, że są nieuleczalanie chore....
wiedzą, że umierają.....
komentarze [6]
życie kontra śmierc >> piątek, 7 grudnia 2007 16:32:04
Przyszła śmierć
zabrała jej wszystko
zabra ją sama
zabrała jej serce......
straciła sens życia,
dostała poczucie winy
odseperowali ją od świata
chcąc pomóc,
straciła ostatnich przyjaciół
straciła chęć życia
przestała walczyc
poddała się próbując się zabić
uratowali ja, raz....drugi.....trzeci....
Byłam ciałem,
sercem dawno zmarła.....
Wegetowała, nie widziała mijających dni.....
Otworzyli jej drzwi mówiac, że jet dobrze,
jednak prawda była inna,
stała na moście patrząc w dal
i pytając co teraz, co dalej....
Próbowała obudzić się
jednak była za słaba
i szybko poddała się...
Kolejny rok minął niezauważenie
w smutku, w łzach, w czerni...
Jednak nagle dostała prace
nagle poznała nowych, obcych, nic nie znaczących ludzi,
poczuła szczęście, zobaczyła słońce i gwiazdy
poznała przyjaciela, spotkała na ulicy nigdy nie zapomniane osoby
zdecydowała, że warto żyć...
Niestety szybko ją znowu wszyscy opuścili,
została sama, ale nie poddała się,
mimo ciągle nachodzącego smutku....
Zaczeła żyć dla innych,
obdarzać smutnych swoim uśmiechem, troską, zrozumieniem
oddała to co w niej płynie by ratować umierających....
Mimo smutnych oczu, chce i śmieje się,
mimo ciągłych łez, cieszy się,
mimo strasznego bólu, pomaga innym potrzebującym,
mimo niekończącej się niedającej wypełnić pustki próbuje być szczęśliwa i pokazywać innym jak dojść do szczęścia i jak żyć cięsząc się tym co mają....
komentarze [10]
|
|
Ksiega
Archiwum
2007 maj (12) czerwiec (18) wrzesień (1) październik (14) listopad (14) grudzień (4)
2008 styczeń (7) luty (9) marzec (5) kwiecień (8) czerwiec (6) lipiec (3) wrzesień (2) październik (4) listopad (6) grudzień (1)
2009 styczeń (2) marzec (1) kwiecień (1) maj (3) sierpien (2)
2010 sierpien (2) wrzesień (1)
2011 maj (2) czerwiec (2)
2012 luty (2)
ulubieni
Blog.pl
design by
gingery
image by
Sue Anna Joe
|
|